;
Nie wierzę, że tu piszę. Już tak dawno mnie tu nie było... Ale postaram się to nadrobić. Może od czasu do czasu będę dodawać jakąś notkę, czy coś... Nagle poczułam potrzebę wrócenia tutaj. Tak po prostu.
Od ostatnich nowości dużo się zmieniło, oj dużo. Po pierwsze: Grundik został wywałaszony. I wyszło mu to na bardzo dobre.
Na wakacje pojechaliśmy na trening. Było naprawdę cudownie. Ja się bardzo dużo nauczyłam, i Grundik też. Przestałam bać się przeszkód. Ba, skakałam nawet oksery 140. Ale nie zawsze było tak pięknie. Były czasy, że bałam się maleńkich metrówek. I to do tego na tydzień przed naszymi pierwszymi zawodami...
Właśnie - zawody. Moje i Grundika pierwsze. To znaczy pierwsze takie oficjalne. W Gajewnikach, regionalki. Klasa L na Tango - porażka. Dwa razy stop - eliminacja. Ale i tak jestem bardzo zadowolona, ponieważ pomimo stresu skoczyłam ogromnego i przerażającego tripla. Później Grundol - LL. Eliminacja. Następnie Tango, LL - przejechame z czterema punktami karnymi. A ja tak bardzo chciałam flo...
Wakacje minęły nadzwyczaj szybko. Zaraz miałam przenosić się do Jeżowa. Było mi tak bardzo źle... Bo nie miałam takiej mobilizacji, żeby trenować. Na treningu jak nie chciałam skakać, to trener nawet nie słuchał. Mówił, że mam jechać i tyle. Raz nawet się poryczałam. Po prostu najeżdżałam na przeszkodę z zamazanym obrazem, nic nie widziałam przez łzy. I bardzo chciałam podziękować trenerowi, że mnie nie słuchał, że nie będę skakać, i w ogóle.
Dwa tygodnie temu Grundik zachorował. Zapalenie spojówki. Tydzień wolnego = cała praca na marne. Ale nie ważne. Najważniejsze, żeby wyzdrowiał. I od tamtego piątku znowu zaczęliśmy pracę. Najpierw na lonży, później pod siodłem. Najpierw było tragicznie - teraz jest trochę lepiej. Zobaczymy, co będzie dalej.
Niestety nie mam zbyt dużo zdjęć. Wkleję dwa, takie najładniejsze.
Podsumowanie naszego treningu:

Jeśli tutaj nie pojawiłaby się notka, możecie czytać o naszej jeździeckiej karierze na naszym photoblogu Pozdrawiam bardzo serdecznie. ;**
komentarze [1]
Grundik dzisiaj dostał grundikowej głupawki. Na jeździe stawał dęba, płoszył się, strzelał barany i robił jeszcze wiele innych rzeczy, których robić nie powinien, przynajmniej z mojego punktu widzenia. I zrzucił mnie dwa razy, głupi.
Najpierw zaczął się wspinać. Następnie płoszyć. A później walić z zadu. A następnie mu się to wszystko znudziło i zrobił coś takiego, że spadłam. Wsiadłam znowu. Myślałam, że się uspokoi. Ale się nie uspokoił. Zlądowałam jeszcze raz. Miałam cały kask we krwi, gdyż rozcięłam sobie rękę, a konkretnie palca serdecznego prawej ręki. Usiadłam na ławce, a Anek go wylonżowała (dzięki ;**). Później przyszedł Pidżej i kazał mi wsiąść. No to wsiadłam, ale tylko na stęp. A później Pidżej wsiadł
Przeżyłam chwilę zwątpienia. Nie wiem. Jeśli chodzi o moje umiejętności jeździeckie ja się chyba cofam. Chciałabym uczestniczyć w profesjonalnych treningach skokowych. Chciałabym w końcu zacząć jeździć. Tego "chciałabym" mogłoby tu być jeszcze cała masa. Ale nie po to piszę tego boga. Nie będę przynudzać pisząc notkę o tym, co bym chciała. Ale jak spadłam, nagle straciłam chęć do jazdy. Po prostu od tak mi się odechciało...







Dziękuję. To wszystko na dzisiaj. I jeszcze raz dziękuję, Anek ;*
;**
komentarze [15]
...Za tak długą nieobecność. Ale postaram się to wynagrodzić dłuuugą notką. A w ogóle nie wiem czy bym to napisała, gdyby Anek mi nie przypomniała o istnieniu tego bloga xD
No więc po pierwsze: byłam w Kenii. Było super. Tak super, że nie wiem jak to opisać. Byłam na safari, widziałam słonie, lwy, żyrafy, zebry, gazele, antylopy, hipopotama ( który był tak leniwy, że nie chciał wyjść z wody ), guźce, dig diki, i jeszcze wieeele innych... A małpy mi na balkon wchodziły xD. Acha, były też europejskie bociany xD














Jak wróciłam z Kenii pojechałam do Grundika. Nie mogłam się doczekać aż wsiądę. Nie wiedziałam że Grundik coś wykombinuje. Po prostu zwiał z lonży. Z lonżą. Spłoszył się, bramka od ujeżdżalni była otwarta, bo jeszcze Pidżi miał przyjść, więc sobie wybiegł. A jak sobie wybiegł, to zobaczył, że brama wjazdowa też jest otwarta. No to sobie pobiegł na wieś. A ja za nim. Spłoszył się po raz kolejny, i zawrócił. Minął mnie (byłam za nim daleko w tyle) i wrócił na podwórko stajni. Wróciłam, zamknęłam bramę. Po jakiejś godzinie go złapałam. Idę na ujeżdżalnię, a tam Pidżi. I pyta: "A ty dopiero ubrałaś???".
Od tamtego czasu byłam na koniach jeszcze kilka razy. Ale nie pamiętam jak było. Pamiętam co było wczoraj. Pidżi wziął mnie na lonżę. Nie wiem po co. No i sobie jadę kłusem, zatrzymałam, dałam łydkę, koń odpowiedział, a Pidżi na niego z batem. No to mu mówię, że odpowiedział tak, jak chciałam, a on na to, że on nie chodzi. Później jeszcze skakałam, i fajnie było xD. Wsiadłam też na oklep xD





Dziękuję Malwinie za zdjęcia z jazdy.
baaj ;*
komentarze [4]
Mój koń jest boski. Wiem, że się powtarzam, ale nie mogę sie oprzeć. Coraz lepiej mi się z nim pracuje. Czasami ma swoje humorki, i w ogóle, czasami ja mam gorszy dzień (tak jak na przykład wczoraj) ale ogólnie jest super.
W stajni byłam w piątek, niedzielę, poniedziałek i wczoraj. Wszystkiego dokładnie nie pamiętam. Ale pamiętam, że chodził świetnie, jak zawsze. Tylko wczoraj jak już wspomniałam ja miałam gorszy dzień. I to wszystko była moja wina.
W piątek skakałam taką stacjonatkę 95 cm. Najpierw ciągle pukał, ale później już okej. A ja wiedziałam, dlaczego pukał. Dostał nowe ochraniaczki i wiedział, że nic mu się nie stanie jak puknie xD.
Niedziela. Mój jedenasty upadek i równocześnie pierwszy z Grundika zaliczony. To dziwna historia. Najpierw skakaliśmy stacjonatę około metra, chociaż ja nie wierzę, że tam był metr. Chyba że ta przeszkoda tak masakrycznie wyglądała. Moim zdaniem tam było więcej. Nie pukał ani nie wyłamał. Następnie tzw. "skok - wyskok". Trzy przeszkody: pierwsza krzyżak, druga mała stacjonata a trzecia taka większa. Miałam przeczucie, że Grundik coś wykombinuje, ale pojechałam. Przejazd pierwszy - kompletna klapa. A za drugim wyłamał mniejszą stacjonatę, jakoś tak dziwnie podskoczył i się nie utrzymałam. Wpadłam prosto pod jego kopyta, ale mnie nie nadepnął. Kochany jest xD.
Po tym upadku zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy. Nigdy wcześniej nie myślałam, że może być taka więź między koniem a człowiekiem. Dziwiłam się, kiedy ktoś np. wsiadał na oklep i w ogóle... Ja po prostu nie miałam zaufania. A teraz sama to robię. I myślę, że Grundik też mi ufa.
A propos wsiadania na oklep to wczoraj tak wsiadłam na mojego ogierka. Nie spodziewałam się, że przyjmie to z takim spokojem. Po prostu sie tego nie spodziewałam.
A teraz zdjęcia. Dokładnie nie pamiętam z jakiego dnia. Jednak z piątku i poniedziałku niestety nie mam.
Niedziela






Dziękuję Ani i Malwinie za zdjęcia.
To wszystko. Baj ;*
PS. nawet się nie spodziewałam, że taka długa notka wyjdzie xD
komentarze [12]
Ogólnie to nie mam pomysłu na notkę. Piszę ją żeby nie zaniedbywać bloga. Więc sory, ale prawdopodobnie nie będzie długa. Będą głównie zdjęcia.
Tak. U Grundikowego byłam w piątek... Sobotę... Niedzielę... I dzisiaj... To jest wtorek. Ale nie chce mi się opisywać wszystkiego po kolei. Tylko w niedzielę nie jeździłam. Ale wiedziałam, że to byłby zbyt piękny dzień, gdyby nic się nie stało. Ja wiedziałam, że Grundik coś zrobi. Mianowicie wypuściłam go na pastwisko przy stajni i zaczęłam go ganiać. Zapomniałam, że w jednym miejscu siatka była trochę niżej. Więc boski Grundik sobie pomyślał, że fajnie by było, gdyby to przeskoczył. Tak więc swój plan wprowadził w życie. Skoczył ( modliłam się żeby tylko nie zachaczył )... I pobiegł do stajni kobył. A ja serce w gardle. Ale jakoś mi się go udało odciągnąć od Mirandy xD I jeszcze fajniej było, bo w stajni byłam zupełnie sama. Fajnie.
A jazdy... Powiem jedno: mój koń jest genialny. Jak on skacze... Cód miód... Dzisiaj i w sobotę takie malutkie, ale w piątek trochę wyższe.
Hm... W tym momencie zacznę wypełniać miejsce zdjęciami, żeby nie było, że takie krótkie notki piszę. Nie pamiętam z jakiego dnia. Więc mogą być nie po kolei.

I to wszystko, co miałam do napisania. Baj ;*
komentarze [16]
Taa... Nowy Rok się zbliża. Tak właściwie to będzie z jakieś... Sześć i pół godziny. W tym roku tyle się wydarzyło... Dobrego i złego... Zabrali mi Maka i Kaskaję... Z tego co wiem, Kaskaja chodzi pod Warszawą w rekreacji... Nawet nie mam szans jej odwiedzić... Złamałam rękę... Ale dobrych rzeczy było na pewno więcej. Zdałam brązową odznakę, i dostałam konia pod poduszkę...
A propos mojego konia... Dzisiaj chodził świetnie. Ja po prostu wiedziałam, że na początku jazdy mi popsuje humor, żeby pod koniec mi go poprawić. W boksie jak go czyściłam to z jednej strony chciał mnie ugryźć a z drugiej kopnąć. Ale już później było lepiej. I jeszcze Konkret mnie ugryzł w palca. Do krwi.
Wczoraj jazdę sobie odpuściłam. Wpuściłam Grundika w korytarz. Byłam zaskoczona z jakim zapasem metrówki skakał. Taa... Ja do niego mówię, żeby kłusem na drągi szedł, a on galop i wszystkie cztery drągi za jednym razem. I potem jeszcze na spacerek na pole.
Dobra, nie wiem już co pisać. Jeszcze życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku. Żeby w nim spełniły się Wasze marzenia!
Acha, jeszcze zdjęcia ;] Niestety z dzisiejszej jazdy nie mam, ale mam z wczoraj - skoków i spacerku.















Jak jakieś się powtórzą to sorki. Kwaheri (tzn. papa ;D)
komentarze [10]
Święta. Słychać kolędy w radiu, widać czerwone czapki ludzi przebranych za Mikołajów... Tak zwana "Magia Świąt"... Przedświąteczne zakupy, przygotowywanie potraw... W kuchni pięknie pachnie... Tak. To jest to... Ja już wiem że to święta. I po jutrze Wigilia. Spotkanie z całą rodziną, kiedy wszyscy są dla siebie bardzo, bardzo, bardzo mili... I prezenty ;P... Nie no, to ostatnie mi się wymsknęło...:D Ja lubię święta :D Wszędzie jest ( lub powinno być) biało (?) i wogóle...:D
Niedawno wróciłam od Grundika. Jeździłam... I skakałam na nim stacjonatę 70 cm. Tak naprawdę to dawno nie skakałam i wypadłam z rytmu...:D Ale skubany tak się wybijał :D Tak daaleko :D On jest cudowny ;*
A jak byłam u niego wczoraj, to na jazdę założyłam mu czerwone rogi :D Wyglądał jak renifer :D I jak to ujęła Natalka "Renifery to frajery" :D.



6 grudnia 2007 roku. Najpiękniejszy dzień w moim życiu. Spełniło się moje największe marzenie! Święty Mikołaj ( :) ) przyniósł mi konia pod poduszkę! Dostałam Grundika! Mojego wymarzonego qnia! Oczywiście o Maku nie zapomniałam! Lubię go tak samo jak wcześniej, i nadal będę go odwiedzała. Na pewno o nim nie zapomnę.
Jestem w takim szoku, że nie jestem w stanie tego opisać. Po prostu. Kiedy byłam w stajni i miziałam się z Grundikiem, podszedł do mnie Święty Mikołaj ( czytaj: mój tata :)) i po prostu dał mi jego paszport. Zaniemówiłam. Po prostu zaczęłam płakać. Ze szczęścia.
Więc będę teraz jeździć coraz częściej i mam nadzieję że lepiej. Bo kiedy wczoraj na nim jeździłam, to doszłam do wniosku, że zupełnie zapomniałam jak się skacze ;|. Ale mam nadzieję że za parę jazd.... :D



Tiaa.... No więc znowu zaniedbałam moją jeździecką karierę. Nie wiem czemu. Może to po prostu przez lenistwo? Nie wiem, ale dokładnie to samo nie pozwala mi prowadzić tego bloga.
Ech, no i o czym tu pisać? Na koniach byłam ostatnio w tamtą sobotę, i jeździłam na Babilonii. Za bardzo nie mogłam się z nią dogadać, ale przeżyłam.

Mam też ochotę odwiedzić koleżanki z Jeżowa... i Grundika... Strasznie mi się za nimi tęskni... Może jutro :D


A tak poza tym to odkryłam w sobie nowe zainteresowania :D. Być może uznacie mnie za wariatkę, albo coś takiego... Chciałabym zacząć jeździć na bmx-ie :D Strasznie mi się zaczęło podobać :D

Przed chwilką wróciłam z imprezy andrzejkowej :D. Byłam z Liwią, Zuzią i siostrą Liwii xD. I było zajedwabiście xD. Lanie wosku, wywoływanie duchów.... Działo się :D


Na zdjęciach wywołuwanie duchów :D Mnie na żadnym nie ma :D
Okii, koniec tej męczarni xD
komentarze [13]
Tiaa.... No więc znowu zaniedbałam moją jeździecką karierę. Nie wiem czemu. Może to po prostu przez lenistwo? Nie wiem, ale dokładnie to samo nie pozwala mi prowadzić tego bloga.
Ech, no i o czym tu pisać? Na koniach byłam ostatnio w tamtą sobotę, i jeździłam na Babilonii. Za bardzo nie mogłam się z nią dogadać, ale przeżyłam.

Mam ochotę odwiedzić też koleżanki z Jeżowa... i Grundika... Strasznie mi się za nimi tęskni... Może jutro :D


A tak poza tym to odkryłam w sobie nowe zainteresowania :D. Być może uznacie mnie za wariatkę, albo coś takiego... Chciałabym zacząć jeździć na bmx-ie :D Strasznie mi się zaczęło podobać :D

Przed chwilką wróciłam z imprezy andrzejkowej :D. Byłam z Liwią, Zuzią i siostrą Liwii xD. I było zajedwabiście xD. Lanie wosku, wywoływanie duchów.... Ojj, działo się :D


Okii, koniec tej męczarni :D
komentarze [0]








Hey! Muszę napisać tą notkę, bo nie wytrzymam! Normalnie tak się cieszę, jak już wiecie z tytułu! Mam możliwość zacząć trenować na Maku! Znowu, tym razem naprawdę!

Dzisiaj u niego byłam. To znaczy u Maka. Strasznie mi się za nim zatęskniło... Jak pojechałam do Podklasztorza (tej stajni) To podszedł do mmnie właściciel i pyta : "Jeździsz?". A ja: " Tak". "Na Maku?". Spox. Po prostu spox. Przez tego Maka wszyscy mnie znają. Cóż, nie dziwię im się. Ostatnio jak tam byłam, to się poryczałam jak go zobaczyłam. To znaczy Maka. Ale do rzeczy. Jeździłam na nim, i było super. Ja po prostu nie wierzę, że on jest taki spokojny! Zapamiętałam go jako konia, który non stop stawiał kontrę. A teraz? Taki misiek. A skubany jakie lotne robi :D Po prostu THE BEST!!!
I wiecie co? Chyba już tam zostanę. Bo tam jest super! Ludzie fajni, miła atmosfera, świetne qnie i Mak... I będę szczera : poczułam się jak w Huzarze. Oczywiście to nie to samo, bo nigdzie nie będzie tak samo jak było tam, ale prawie :D
Ok, skoro dotarliście aż tutaj, to jesteście kól. Więc nie będę już przynudzać i dodam fotki:
Na Maczysku <3

No to HOOP!!!

Mak <33

No i to wszystko. Baj.
komentarze [18]

Witam. Dawno mnie tu nie było... No, ale dzisiaj jestem i napiszę notkę:P.
Zacznę od tego, że na konie już nie jeżdzę tak często. A to z braku czasu. Ciądle tylko nauka, nauka... Jednak ostatnio na koniach byłam w piątek. Byłam niezadowolona, bo Grundik tak jakby zdziczał. Nie wiem... Nie chce zagalopowywać, a jak już go zmuszę, to tak się wkurza, że nie mogę skręcać. Nie wiem co w niego wstąpiło...
Ale za to wczoraj byłam na wycieczce na Podklasztorzu z moją klasą. I było COOL.A najfajniej w autokarze :D Wtajemniczeni wiedzą, o co mi chodzi :D :D Byłam tam też z klasą Malwiny[malwina-fryz.mylog.pl .A wiecie co? Tam blisko tago zamku był Mak... I nie mogłyśmy do niego pójść :( :( :(. Ech... Szkoda... No ale cóż...
A teraz dam Wam foty!






Nom, to by było na tyle.




